Cenię zjednoczenia narodu.. no może prócz parad gejów/równości, obrony krzyża, pochodów neonazistów czy, hmm.. posiedzeń sejmu ?. Od czasów Euklidesa przyjęto takie pojęcie jak Aksjomat oznaczające „zdania przyjmowane za prawdziwe, których nie dowodzi się w obrębie danej teorii matematycznej”, ale kto mógł przewidzieć że to stanie się tak globalną tradycją. Pali się świeczki ? to palmy świeczki! Rozdaje prezenty?, dawajmy prezenty! – Dlaczego ? – ojeezuu, Ty to się musisz czepiać! – nie wymawiaj imienia pana boga nadaremno ? – ojeez.. , kurwa!
Uwielbiam ten świat. – Jest dzień kobiet! Mógłbyś chociaż złożyć życzenia! – wiesz, że to Rzymski wymysł na cześć macierzyństwa i płodności ? rozłóż nogi to zgodnie z tradycją (Rzymską) będę Ci uprzyjemniał cały tydzień! Jeśli chcesz się trzymać Rzymu to swoją drogą, żoną powinnaś zostać jakoś zaraz po 12 rż. Dzień kobiet bliższy naszym czasom wywodzi się ze wschodu (tak z tej czerwonej męskiej planety!) i miał zachęcać kobiety do wykonywania męskich prac! Można więc powiedzieć, że sufrażystki załatwiły Ci dzień kobiet przez okrągły rok! Wszystkiego najlepszego 😉 Jak mówiłem .. cenię zjednoczenia narodu.
To prawdziwa siła. Szczególnie od czasów Euklidesa, choć podejrzewam, że w rzeczywistości to od .. zawsze, gdy już nikt nie pyta czy ku owemu zjednoczeniu jest jakaś logiczna podstawa ? co chcemy uzyskać i na co tracimy czas ? Tradycje są piękne. Pewnie sam przebiorę się za czerwonego pana z siwą brodą by wziąć kiedyś swoje pociechy na kolana. Postawię jednak na stole Colę oddając Coli co Colowe, zapalę światło dla Mitry i opowiem dzieciom o dobrych uczynkach uniezależnionych od religii i wyznań nie szantażując ich przy tym prezentami by były grzeczne.
Chciałbym nauczyć je czegoś również na święto zmarłych. Bo pewnie nie ukryję przed nimi tych tłumów ciągnących na cmentarze. Uwierzą w co zechcą. Jeśli po mojej śmierci włożą mi do ust obola i spalą, nie mam nic przeciwko. Ale wolałbym by nie wiązały mnie z miejscem i jednym zdaniem epitafium wyrytym w marmurze ani tym bardziej nie płakały dlatego, że tatuś odszedł by w białej sukni, brzdąkać na harfach przez resztę wieczności (- no dobra, ta myśl nawet mnie trochę przeraża).
Nie wierzę w śmierć (kiedyś to rozwinę). Wierzę jednak mocno że po to żyjemy by zostało po nas coś więcej niż tablica, kawałek kamienia, krzyż (?) i podpalona raz w roku świeczka, która może dla moich dzieci jeszcze coś znaczy.. dla wnuków, w sumie nie, a prawnuki traktują ją jako przykry obowiązek.
Pierdolę. Jeśli nie zrobiłem w życiu nic o czym warto pamiętać dłużej niż nakazuje grzeczność i wychowania to nie sil się na łzy i zachowanie tradycji. To moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
Nie płaczę na święto zmarłych bo ktoś umarł. Jest mi żal tylko gdy ktoś nie żył. Niezależnie czy mijam jego grób czy widzę jak z pustymi oczami siedzi w autobusie zastanawiając się czy wyjście z domu w ogóle miało sens. Gdy mijam ich na ulicach, gdy słyszę w sklepach jak rozprawiają o chorobach, podatkach i polityce, które i tak niedługo przestaną ich dotyczyć. Jest mi smutno gdy nie znajdują w życiu nic, prócz braku śmierci, co trzymałoby ich przy życiu, ale mimo to wciąż się tym zamartwiają. Czy 10 ostatnich ‚1’szych listopada’ w Twoim życiu ma być kontrolnymi wizytami w przyszłym miejscu zamieszkania ? wyobrażaniu sobie jak będzie wyglądać grawer Twojego nazwiska i kto przyjdzie zapalić świeczkę ? To pewnie sam będziesz kupować teraz coraz ładniejsze ? jakby to miało jakiekolwiek znaczenie !
Epikur ok. 300 r.p.n.e. pisał, tak: „Śmierć, najstraszniejsze z nieszczęść, wcale nas nie dotyczy. Skoro bowiem my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a skoro się tylko śmierć pojawi, nas wtedy już nie ma. Śmierć nie ma więc żadnego związku ani z żywymi ani z umarłymi tamtych nie dotyczy a Ci nie istnieją”
I prócz paru rozwinięć o moje własne wierzenia jest to bardzo trafna myśl jak na 2300 lat później. Cenię zjednoczenia narodu. Zwykle promują bowiem jakąś wyższą ideę. Wartość przewyższającą jednostki. Dają siłę i poczucie celu większe niż samodzielność. Nie cenię jednak aksjomatów. Nie pójdę na groby by uczcić pamięć martwych. Wolę czcić żywych, od martwych biorąc nauki. A skoro tak składam podziękowania? hołd pamięci? oddaje szacunek, za każdym razem gdy biorę w rękę książkę martwego autora, 1 listopada, 5 stycznia i 20 czerwca smażąc się na piaszczystej plaży. Gdy cytuje nieżyjącego od 2300 lat Epikura. Gdy uczę się na przykładach Mahatmy Gandhiego, Henry’ego Forda, Matki Teresy, Rockafellera, Walta Disney’a czy Jana Pawła II i gdy ich mądrość niczym Nietzscheańską złotą piłkę rzucam dalej..
Nie chcę chodzić gdzieś bo wszyscy tak robią. Wygłaszać chrześcijańskie modlitwy przy niechrześcijańskich okazjach bo ktoś powiedział, ze tak właśnie się robi.. Wolę gdy Peja na ostatnim klipie idzie na grób Ryśka Riedla, martwego od 18 lat artysty, którego słowa wciąż warte są tego by je przypominać. To samo zrobili już wcześniej chłopaki z HempGru w ‚Któregoś dnia’. Zamiast wrzucać demotywator, wirtualną świeczkę czy inny pusty slogan wolałbym zobaczyć na tablicach i w komentarzach po jednym zdaniu którego nauczyli Was ludzie, których dzisiaj odwiedziliście..
Albo zrobiliśmy coś znaczącego w życiu albo nie. Albo ktoś wpłynął na Wasze życie i wtedy Waszą powinnością jest przekazać to dalej albo nie! Nie lubię spędów narodów. Styp narodów, bo ktoś umarł, ale nie mówimy o tym co zostawił po sobie, bo się nie znamy, widzimy tylko okazję by napić się wódki za pieniądze bo przecież już nie zdrowie gospodarza. Jeśli nie zostawiasz po sobie nic wartego zapamiętania … spieprzyłeś sprawę! Nie będę Cię pamiętał i żałuję że właśnie na te ‚nic’ poświęciłeś wszystkie lata swojego życia. Z tego tylko powodu jest mi przykro gdy mijam Twój grób. Jeśli potrzebujesz dnia matki, urodzin siostry czy dnia kobiet by docenić kobiety u swego boku jesteś baranem, podobnie jeśli czekasz na walentynki by zabrać gdzieś swoją partnerkę. Jeśli od połowy października Twoim jedynym argumentem za tym by Twoje dziecko było grzeczne jest święty mikołaj… Ten symbol ma uczyć bezinteresowności! jesteś .. sam wiesz kim.
Ten wpis ogólnie jest o tym byś myślał nad tym po co coś robisz.. ale skoro już mamy ten dzień ‚pamięci’, zamiast poświęcać 2 dni na spacer po grobach bo nakazuje tak tradycja może napisz mi czego nauczyła Cię babcia, mama, dziadek, ojciec, wujek, może brat czy siostra których dziś wspominasz. Niech i mnie czegoś nauczą, ja bym chciał tego bardziej niż świeczki na marmurze.
5! T.