Weźmy kogoś innego. – Mam 20-kilka lat. Noszę żeńskie imie, air maxy, luźne jeansy, albo leginsy, szerokie kolorowe paski, równie barwne rozpinane bluzy, nie stronie od czapek new-ery.. kim jestem? A w którym gronie ? Dla pracodawcy.. kreatywną, barwną, pełną pomysłów, przebojową dziewczyną ? Wśród pracowników wyluzowaną fajną osobą (nie dziewczyną bo mam wrażenie, że nie dostrzegają mojej seksualności) ? W gronie rodziny.. niedojrzałym dzieckiem (tu może lepiej się przebiorę) ? W gronie znajomych.. ciekawą dziewczyną, a dla tych którzy znają mnie najlepiej nawet kobietą. Pasującą do otoczenia, ale nie z tych, które można traktować przedmiotowo – nie jestem pusta, mam coś do powiedzenia, jestem silna. Mówię ‚kolesiom’ by traktowali mnie na równi i z szacunkiem ? I potrafię być dla nich kumplem nie tylko ‚dupą’ którą chcą poderwać.
A w gronie nieznajomych na ulicy ? … może chłopczycą ? W gronie tych pustych lafirynd o blond włosach i z tapetą na twarzy ? – a gówno mnie to obchodzi, one są płytkie. A może to moja wymówka ? Może w ten sposób maskuje swoją tuszę i to że nie chce mi się zadbać o siebie by wyglądać jak one ? Może to właśnie teraz.. tak: to sprzeciw wobec świata dla którego ważny jest wyłącznie wygląd zewnętrzny! A wśród facetów w garniturach ? wśród ‚napakowanych okładek ‚Mens health’ ? – niezłe z nich ciacha i na pewno docenią mnie gdy poznają moje wnętrze!’ e, e .. pobudka! Nie poznają – No to założe dziś szpilki, krótką mini, pończochy, mocniejszy makijaż, poprawię paznokcie, fryzurę, założe coś z większym dekoldem.. to takie łatwe być pustą!. Takie łatwe? – przyjmijmy, że tak : ostatnie dwie grupy zwróciły większą uwagę. Szefa mniej ciekawi Twoja kreatywność a jednak rozmawia z Tobą dłużej i jakby z większą uwagą. Współpracownicy jakoś nie przychodzą na przybijanie piątęk, mówią ‚ooo, cześć’. Dziewczyny jakby z zazdrością, chłopcy jakby powtarzali w myślach wcześniej przygotowany plan rozmowy. Koleżanki mówią, że wyglądasz jak lafirynda – i niby co tym chcesz osiągnąć ?, koledzy stoją jakby bliżej i wypowiadają się zupełnie inaczej. Kim jesteś ? A te dwie grupy ? Zwracają większą uwagę. Te ‚Lafiryndy’ jednak dalej nie mają Cię za jedną z nich, a goście w garniakach dalej jakoś nie padają z zachwytu, why ? (odpowiedź za 2,5 akapitu)
Noszę w sobie historię. Kilkadziesiąt utworów których możesz posluchać, wpisów na blogu, które możesz przeczytać. To wszystko część mojej historii.. jak mam wyrazić je w innej formie ? Szerokie spodnie, luźny Tshirt z wielkim ‚MY‚ na piersi – każdy wie ‚My tępimy głupote każdego dnia, z dala od plastikowych dźwiek’, szeroka bluza z kapturem. I’m rapper baby! Jestem niezależny ‚pierdole system to chyba oczywiste’, Może krótkie włosy i lekki zarost .. I’m badboy baby. Fuck. Może jednak wąskie spodnie, marynarka, szal przerzucony przez ramie – I’m artist ? A dres i niewkurwiaj mnie dzisiaj! ? To nie ja, nie ja, nie ja !wiem.. dziś chce garnitur – I’m biznesman -. Hmm, w moim gronie to raczej ‚robię dziś coś w czym czuję się nieswojo’. – Stary, a Ty po co, żeś się tak odwalił ?. Pamiętajmy o gronach, które interpretują (teraz odpowiadam na pytanie ‚why?’ z przed dwóch i pół akapitu): Gdy pójdę do klubu gdzie wszyscy są w garniturach może będę się czuł wyjątkowo (dla mnie to wyjątkowe), dla grona w którym jestem to normalne – i niby czym teraz mogę wyróżnić się w tym dziwnym świecie którego nie znam?, w którym wszyscy noszą garnitur. Jestem pospolity w ich oczach nawet jeśli dla mnie to szał! Oni zwracają uwagę na rzeczy o których istnieniu nawet nie wiem. I i tak oceniają mnie kiepsko. Z tym, że teraz na levelu spostrzegawczości do którego ‚nie dorósł’ ktoś ‚z zewnątrz’.
Hm. Kim więc jestem ? Jak często mam się przebierać by wyrazić się w każdym możliwie gronie jako ten sam ? Czemu w ogóle tak bardzo potrzebujemy wyrażać się przez wszystkie te elementy? Czy ‚doba internetu’, pęd świata i ulotność informacji sprawiły że czujemy się tak rozpaczliwie niewysłuchani ? Że chcemy przekazać jak najwięcej informacji o sobie tą nasza okładką myśląc że inaczej nikt nigdy ich nie wysłucha ? ( Cześć jestem fanem Michaela Jacksona ? ,Cześć jestem pewna siebie ? ) A może ta Twoja historia tak na prawdę jest nudna i chcesz ją nieco ubarwić ? Może ubierasz się jakkolwiek bo nie wiesz, że masz coś do wyrażenia?, A może tak bardzo boisz się, że ocenią Cię jako innego niż faktycznie jesteś przez to, że nieumiejętnie dobrałeś okładkę, że postanowiłeś nie uznawać tego, że ona w ogóle mówi coś o Tobie ?
Prawda jest taka, że oceny boją się tylko Ci nieprzygotowani do testu. Jeśli oburza Cię płytkość świata to znaczy, że to Ty masz problem. Jeszcze zaczynając ten wpis było mi jakoś niewygodnie z tym, że mój strój, długoś włosów i w ogóle cały ten pierwszy akapit ma mnie jakoś definiować. Ale codzienność wygląda zawsze tak samo. Jesteśmy stworzeniami stadnymi i chcemy zaciekawiać ludzi swoją historią. To po to w ogóle komunikujemy się ze światem. Jeśli nie potrafimy lub boimi się zrobić to publicznie (gdzie nie ma ‚umówionych skrótów myślowych/interpretacji’) to robimy to w wąskich gronach, podobnych nam, ze ściśle określonym wskaźnikiem tolerancji. Dlatego to ładne dziewczyny zwykle siedzą razem przy stoilku a brzydkie siedzą razem, przy innym stoliku..
Ten temat pewnie mógłbym ciągnąć jeszcze przez tysiąc stron by wytłumaczyć tym źle wyglądającym, że jest to dla nich konstruktywny wpis i tym ślicznym, że dla nich również (bo nie chodzi w nim o to by ich pochwalić). Zarapowałem kiedyś, że ‚nie wiem kim powinieneś być więc Cię nie ocenię‚ i tego się trzymajmy. Jeśli ważysz 146 kg to może postanowiłeś udowodnić w jakimś zakładzie że to nie ma znaczenia i że poderwiesz jakąś mega modelkę wyglądając właśnie tak. Okey. Szanuje to (bardzo). Jeśli postanowiłeś nigdy nie użyć żelazka (to trochę jak ja) by wyrazić swój sprzeciw do konsumpcyjnej wynalazczości rzeczy pragmatycznie zbędnych (to nie ja, ja jestem po prostu leniwy ale pracuje nad tym) – to okey. Szanuje to. Jeśli wyglądasz jak gej i mimo nienagannej sylwetki jesteś przerysowanym metroseksualistą, albo masz ćwieki w nosie, makijaż z ilością czerni zaczerpniętą od pandy, albo cokolwiek innego w czym nie mogę doszukać się logicznej podstawy innej niż podlegające leczeniu zaburzenia psychiczne to również jestem w stanie to uszanować tak długo jak długo Ty jesteś przekonany o realności swojej ‚okładki’. Jeśli jednak codziennie siedzisz i płaczesz, użalasz się, z obrzydzeniem patrzysz w lustro, zakładasz cokolwiek ‚bo nie wiesz co’.. to wiedz, że świat się nie zmieni. Ludzie i tak Cię ocenią a póki Ty czegoś nie zmienisz ocenią Cię ‚źle’, ‚niewłaściwie’ albo nawet ‚niezgodnie z tym jaki jesteś w głębi’ a zrobią to nie dlatego, że oni są źli i niedobrzy tylko dlatego, że to jak wyglądasz określa Ciebie. Mówię to Tobie bo ostatnio dociera to również do mnie. Jesli pozwolę Ci myśleć tak jak dotąd, że jestem HipHopowcem, co ciągle pije, dyma i ma ‚wyjebane’ na wszystko, łącznie z tym co ma na sobie i jak wygląda to nie mogę mieć pretensji, że przez ostatnie 2 miesiące słyszę zewsząd ‚Ty? nie pijesz, oh my, mój świat się wali’ zaś kobiety co bym nie mówił są pewne, że chce tylko pozbawić je bielizny.. zasłużyłem, ale ..
Czas na zmiany. Również w tej, hmm wizerunkowej kwestii. Czuję, że zaczynam wiedzieć kim jestem i z pewnością nie jest to ten gość o którym przed chwilą wspomniałem. Moim celem jest aktualnie byś patrząc na mnie widział całą moją historię – każdy wpis i utwór, ale zupełnie nie zamierzam zrobić tego obwieszając się ‚symbolami’. Wręcz przeciwnie. Myślę, że jest świetna ‚druga strona’: brak zdeformowań w przekazie, nienaganność, niepozwalająca Ci na negatywną ocenę. Niekoniecznie chciałbym błyszczeć okładką (a przynajmniej nie uda mi się to od razu), mogę jednak sprawić byś zerkając na nią chciał/a posłuchać mojej historii a ta .. no cóż 😉 zaciekawi Cię na bank! ; ) Na słowach znam się już znacznie lepiej.
New Life.
5! T.